RYS HISTORYCZNY ULICY DZIAŁYŃSKICH i kamienic pod numerami 3 i 8.

 

Obecna ulica Działyńskich leży w ścisłym centrum Poznania, a jej dokładną lokalizację można określić jako Dzielnicę Sądową. W tym miejscu już przed I Wojną Światową włodarze Miasta umieścili ogromny gmach secesyjnego Sądu Rejonowego, Prokuratury i Policji. Przez cały okres międzywojnia i powojenny, koncentracja sądowniczo – adwokacka Poznania to sektor ulic Młyńskiej, Nowowiejskiego i Działyńskich. Ostatnio powstał nowy (znacznie większy) budynek Prokuratury oraz powstaje nowy gmach Sądu Okręgowego. Bliskość tych urzędów powoduje naturalne zagęszczenie siedzib adwokatów, radców prawnych oraz notariuszy. Dodać należy, że cała ta dzielnica nosi jeszcze silne piętno XIX i XX wiecznej architektury Poznania.

Twórcą całej zabudowy nowo wytyczonej ulicy Naumanna (obecnej Działyńskich) była spółka architektów Hugo Kindlera i Paula Kartmanna. Prym wiódł w niej ten pierwszy, który jako wieloletni członek Rady Miejskiej, i zasłużony członek Loży Masońskiej (i przy okazji świetny architekt) realizował spore inwestycje budowlane w Poznaniu. O randze tego architekta świadczy też fakt, że jego późniejszy wspólnik Gustaw Kartmann – siostrzeniec Paula był także prezesem stowarzyszenia budowniczych „Posener Bauhutte”.

Jeszcze w okresie, gdy obwarowania miejskie trzymały w sztywnym gorsecie rozwój miasta, Poznań zajmował kolejne wolne tereny w celu rozbudowy. Ludzie wolnych zawodów, przemysłowcy, wyżsi urzędnicy pruscy – to była klientela, która czekała na nowoczesne rozwiązania mieszkaniowe, których nie było w stanie zapewnić ciasne i nie spełniające współczesnych standardów Centrum. Na ulicy Naumanna powstały jedne z pierwszych luksusowych, budowanych wedle wrocławskich i berlińskich rozwiązań, kamienic poprzedzonych przedogródkami. To tam zastosowano już łazienki w mieszkaniach, rozwiązania z dużymi „Berliner Zimmer”, czyli pokojami jadalnymi na styku frontu i oficyny czy też elektrownię na terenie oficyny dostarczającą prąd.

Fasady, typowe dla rozwiązań Kindlera, to głównie kontrast pomiędzy surową, ceglaną licówka, a dobrze zakomponowanym, bogatym detalem sztukatorskim. W samym zwieńczeniu Działyńskich 3 widzimy ozdobny kartusz z datą budowy nieruchomości – 1890 i symbolami mularskimi – cyrklem i węgielnicą, natomiast datowanie powstania Działyńskich 8 jest widoczne na sztukateryjnej wstędze w centralnym ryzalicie - 1895. Brak natomiast inicjałów architekta (te pojawiają się na jego sztandarowej realizacji na narożniku Szewskiej i Wielkiej).

Nowatorskim rozwiązaniem była niespotykana na taką skalę reprezentacyjna sień wejściowa o bardzo bogatym detalu sztukatorskim, paradnym ciągu piaskowcowych schodów i marmoryzowanych ścianach, witrażowych oknach i kutych balustradach. Sień prowadzi od razu na „piano nobile” tj. z pominięciem parteru, do którego wchodziło się z bramy przejazdowej lub bezpośrednio z ulicy.

W okresie międzywojnia, po przyłączeniu Poznania z powrotem do Polski, okazało się, że tak wielkie mieszkania z trudem znajdują najemców (w czasie zaborów urzędnicy pruscy w podległych prowincjach mieli wynajmowane mieszkania za pieniądze państwowe, a przyjęte było, że ich mieszkania muszą spełniać odpowiedni status). Mieszkania zostały podzielone na mniejsze, aby zmieścić większą ilość lokatorów. Wnętrza zostały zaniedbane, a ich urok niedoceniony. Dopiero w roku 2013 Spółka z o.o. Lokum (obecnie Rezydencje Działyńskich) wyznaczyła sobie cel, aby przywrócić kamienicom Hugo Kindlera ich świetność i klasę jaką sobą reprezentowały pod koniec XIX wieku.

 

PIĘKNO WNĘTRZA Z DAWNYCH LAT.

 

Wewnątrz obydwu kamienic (bardzo podobnych w rozwiązaniach) zachowało się całkiem sporo z pierwotnego wystroju wnętrz. Sam układ wnętrz, szczególnie wiernie zachowany po lewej stronie budynku, wskazuje na luksusowe, niemalże pałacowe rozwiązania. Układ trzech reprezentacyjnych pokojów od frontu z bezpośrednim wejściem z korytarza a także połączonych amfiladowo, wychodzi na południowy zachód. Ze względu na duże nasłonecznienie, okna były od samego początku wyposażone w drewniane rolety, zapewniające osłonę przed słońcem, a także, po odpowiednim rozwarciu, zapewniały wentylację. Jedynie część z nich jest oryginalnie zachowana, jednak podjęta została decyzja rekonstrukcji wszystkich rolet we frontowej części budynku.

Podłogi, niektóre pokryte tzw. parkietami taflowymi w układzie gwiaździstym, z reguły wykonane z mieszanki jesiona i dębu, zachowały się w nienajlepszym stanie, i przynajmniej w 50% wymagają precyzyjnego odtworzenia. W wielu pomieszczeniach wykorzystano również parkiet typu jodełka francuska, które zgodnie z zasadami historycznymi zostaną odtworzone.

Na uwagę zasługują także bardzo bogato rzeźbione drzwi, z reguły dwuskrzydłowe, często zwieńczone supraportami, które pierwotnie były pokryte bogatą polichromią i częściowo złocone. W drzwiach wejściowych podobnie jak na klatce schodowej znajdowały się witraże (w części zachowane). Nad głównymi drzwiami we wnętrzu znajdowały się naświetla, pierwotnie oszklone szybami trawionymi we wzory roślinne, putta, itd. Reprezentacyjne drzwi prowadzące do pokoju berlińskiego były czteroskrzydłowe, całe przeszklone, także szybami ornamentowanymi.

Szyldy z klamkami były unikatowe dla tej kamienicy, a ich mniejsze wersje znajdujemy na oknach. Niestety w znacznym stopniu zostały one rozkradzione w czasie, gdy budynek stał opuszczony.

W dobrym stanie są bardzo bogate, neobarokowe sztukaterie, które zdobią w klasycznym układzie przyściennych faset i środkowej rozety wszystkie pokoje znajdujące się w głównej części budynku. Dzięki pracy konserwatorów polegającej na ściągnięciu kilku wartw farby udało się wydobyć jej pierwotny koloryt. Co więcej, w kamienicy przy Działyńskich 3 możemy zauważyć wielką różnorodność sztukaterii, dzięki czemu każde mieszkanie jest inne, z niepowtarzalną dekoracją sztukatorską.

Unikatowe w skali całego Poznania było rozwiązanie, które wprowadzono pomiędzy dwoma pokojami w części fronotwej kamienicy. Otóż umożliwiało ono połączenie dwóch pokoi w jedną salę (np. z okazji ważnej uroczystości czy balu)dzięki zamontowanej łatwo rozsuwalnej drewnianej ścianie. W sytuacji, kiedy była złożona dzieliła dwa pokoje na niezależne, a w razie potrzeby mogła być rozsunięta i ukryta w specjalnych niszach w ścianach. W przeciwieństwie do późniejszych drzwi rozsuwanych, które zapewniały światło przejścia do 3 metrów, ściana ta otwierała się na 6 metrów! Jeden taki egzemplarz jeszcze jest zachowany w stanie zamontowanym, na podwieszonym podciągu, a parę paneli od kolejnej ściany znaleziono w trakcie prac konserwatorskich.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem był przeszklony kredens narożny (obecnie zachowany tylko na II p w kamienicy przy Działyńskich 3 znajdujący się na załamaniu korytarza. Jako że było to najciemniejsze miejsce w kamienicy (na styku części frontowej i oficyny), doświetlały je szybki z pokoju berlińskiego, a także, prawdopodobnie, szklane podłogi, które przenosiły naświetlenie od wmontowanych w dach świetlików. Dalej korytarz prowadził do części funkcyjnych położonych w oficynie (do której prowadziła też osobna klatka schodowa). W oficynie tradycyjnie znajdował się kredens – pokój przylegający do jadalni, kuchnia, łazienka, służbówka, itd.

 

PRACE KONSERWATORSKIE

  

W ciągu paru miesięcy prac konserwatorskich trwających na budynku starano się:

-          zdokumentować zachowane elementy, dokładnie je zinwentaryzować, określić stan zachowania, oraz sposób renowacji. Mówimy tu o widocznych elementach takich jak sztukaterie, drzwi, podłogi, żaluzje itd.

-          po dokonaniu odkrywek stwierdzić, jakim pierwotnie kolorem kryto poszczególne elementy wystroju (np. drzwi albo sztukaterie były wielokrotnie przemalowywane, i dopiero teraz odkryto ich pierwotne barwy). Po zdrapaniu wierzchnich warstw farby odkryto pierwotną malaturę kryjącą ściany i podniebienia schodów na klatce schodowej. Przy okazji okazało się, że sposób malowania zmienił się jeszcze raz przed I wojną, a potem ponownie przed II wojną. Odkryto także parę oryginalnych szyb trawionych z wzorem z pierwotnego wystroju kamienicy, które były zamalowane farbą olejną, bądź przysłonięte sklejką. Dokonano poza tym badań stratygraficznych zewnętrznej elewacji, sprawdzono kolorystykę okien, żaluzji i innych elementów zewnętrznych, a także tralek, schodów, itd.

-          na podstawie ikonografii , a w przypadku jej braku w oparciu o wiedzę z zakresu architektury i wystroju wnętrz z tego okresu, starano się ustalić możliwość wyglądu niezachowanych elementów wystroju.